Pierwsze wakacje bez rodziców

Wspólnota Spotkań dla Dzieci wyruszyła w swoje pierwsze wspólne wakacje. Dzieci z niepełnosprawnością intelektualną razem z asystentami zamieszkały w Akademii Kuraszków. Każdy dzień dawał możliwość zdobycia nowej sprawności i odznaki. Jednak przede wszystkim był to czas przyjaźni i budowania relacji. 

Dla dzieci – Amelki, Natalki, Józia - był to pierwszy wyjazd bez rodziców, więc emocji było sporo. W ciągu roku spotykali się na Wspólnocie Spotkań w Katowicach Brynowie. Obóz był zwieńczeniem tych spotkań. Na obozie asystenci przygotowali bogaty program. Do tego dorzuciła się również Akademia Kuraszków, której główną atrakcją jest stadnina koni. Dzieci nie tylko jeździły na koniach. Mogły je także pielęgnować. 
 
obóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszkówobóz dla dzieci w Akademii Kuraszków

Zdobywali sprawności i odznaki

Codzienne życie na obozie było intensywne. Nikt się nie nudził. Dzieci odważnie wykonywały zadania niczym zuchy i zdobywały odznaki. Same robiły prawdziwą włoską pizzę i piekły ją w piecu chlebowym. Uczyły się jak łowić ryby i przekonały się, że to nie jest takie proste. Przejażdżka na koniu była niezapomnianym przeżyciem. Wcześniej jednak trzeba się było z końmi oswoić. Dzieci każdego dnia chodziły do stajni czesać zwierzęta, poznawać ich imiona. Furorę robiły bajkowe wieczory. Tutaj nie było żadnych ograniczeń, bo wyobraźnia przecież może wszystko. Uczestnicy i asystenci wcielali się w różne postaci. Przebierali się i odgrywali scenki. Do tego jeszcze zajęcia rękodzieła, turniej sportowy, podchody….

Co może być bardziej atrakcyjne niż konie…?

Pięć dni szybko minęło. Na koniec zorganizowaliśmy agapę, tradycyjnie, tak jak na obozach dla dorosłych. 
Trwa uroczysta kolacja. Czas wzruszeń i podziękowań. 
- Natalko, co Ci się najbardziej podobało na obozie? Konie?
- zapytała Lucynka, która przez tydzień asystowała Natalce. Wszyscy bowiem wiedzieli, że Lolek, syn Lawiny, mały urwis jest ulubieńcem dziewczynki. 
O dziwo Natalka przecząco pokręciła głową. 
- Hmm, nie konie? To może ludzie, którzy tu razem z Tobą byli?
- dopytuje wolontariuszka. 
Uśmiech na twarzy Natalki pojawił się od razu. Jej odpowiedź, choć bez słów, była bardzo czytelna. I wzruszająca. 
- PRZEBILIŚCIE KONIE!!!
- powiedziała Lucyna do wszystkich.
 
Właśnie dla takich chwil warto żyć i organizować nasze obozy, które są pod każdym względem niepowtarzalne. Nawet najpiękniejszy koń nie zastąpi przyjaźni, relacji, jakie budują ze sobą osoby z niepełnosprawnością i asystenci. 


Komentarze

Komentarze nie połączone z portalem Facebook

(pokaż)

Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu przez moderatora.

  • Gość Niedzielny
  • renovabis
  • Niedziela
  • weglosmyk
  • adwokat ewa
  • prowincja
  • IPS
  • szip
  • seminarium
  • fio
  • Google
  • asystentpit
  • Przewodnik Katolicki
  • zthiu
  • izba lekarska
  • ralus
  • miasto
  • praca
  • denon
  • Non Profit
  • pity2016
  • Do Rzeczy
  • pfron
  • dudkiewicz
  • oblaci
Facebook
Newsletter
Newsletter spes.org.pl

Na podany przez Ciebie adres mailowy przesyłać będziemy najnowsze informacje - zostań w kontakcie!

Możesz pomóc
Możesz pomóc

Włącz się w pomaganie. Osoby niepełnosprawne, w trudnej sytuacji życiowej i materialnej czekają na Twój gest. Szczegółowe informacje w dziale MOŻESZ POMÓC